Im dłużej pozwala się kobiecie tęsknić, tym bardziej rośnie miłość.- Clary... - usłyszałam za sobą męski głos. Odwróciłam się, aby spojrzeć na tajemniczą postać.
- Jace... - odezwałam się.
Chłopak
podszedł bliżej i przysiadł na ziemi obok mnie. Zdjął z siebie
kurtkę i zarzucił ją na moje ramiona. Dopiero wtedy poczułam, że
zrobiło się chłodniej. Siedzieliśmy w ciszy. Ze wzgórza, gdzie
znajdowały się ruiny ''więzienia'', podziwialiśmy zachód słońca.
W Nowym Jorku nigdy bym nie zobaczyła takiego pięknego widoku. Gdy
słońce schowało się już za horyzontem, Jace odwrócił się w
moją stronę.
- Clary... - zaczął czule i z niepewnością chwycił moją dłoń.
- Jest coś, co chciałem powiedzieć ci już dawno temu, ale przez
tą akcję, że jesteśmy rodzeństwem zrezygnowałem. Teraz, kiedy
wiem, że to nie jest prawdą, muszę wydusić to z siebie, gdyż
mam dosyć udawania, że nic do ciebie nie czuję. Kocham cię,
Clary... i to bardzo. Pragnąłem cię od tamtego pierwszego
spotkania. Teraz wątpię, abyś mnie chciała po tym wszystkim, co
ci zrobiłem... - powiedział, patrząc się głęboko w moje oczy.
Nie wiedziałam, co powiedzieć. - Musiałem to w końcu wyznać.
Przepraszam – wstał i zamierzał odejść.
Chwyciłam
go szybko za rękę i mocno go pociągnęłam. Wylądował na mnie.
Wzięłam w obie dłonie jego twarz i przysunęłam ją bliżej
mojej.
- Kocham cię, Jace...
- Kocham cię, Jace...
Nie
wytrzymaliśmy i zatraciliśmy się w pełnym tęsknoty, miłości i
pożądania pocałunku. Przeniosłam dłonie na jego kark i
przyciągnęłam go jeszcze bliżej siebie, tym samym oplatając
jedną nogą wokół jego bioder. Pocałunek ten z sekundy na sekundę
stawał się coraz to namiętniejszy, co sprawiało nam wielką
przyjemność.
Kiedy
się od siebie oderwaliśmy to Jace obrócił się tak, że teraz to
ja leżałam na nim. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej i
czekałam, aż mój oddech będzie równomierny, jednocześnie
nasłuchując szybkie bicie jego serca. Objął mnie swoimi
umięśnionymi ramionami i tak sobie leżeliśmy, w ciszy i w
spokoju.
Pewnie leżelibyśmy jeszcze dłużej, ale przerwał nam deszcz, który zaczął padać znienacka. Zaczęliśmy się śmiać. Chłopak złożył mi na ustach szybkiego, soczystego całusa i stwierdził, że lepiej będzie się już stąd zbierać, zanim rozpada się na dobre. Jace złapał mnie za rękę i szybkim krokiem udaliśmy się w stronę budynku, w którym mieszkałam wraz ze swoją mamą, Jocelyn i ''ojcem'', Lukiem. Tak w nawiasie, gdyż nie jest on moim biologicznym ojcem, ale znam go już tyle lat, że traktuję go tak, jakby naprawdę nim był.
Kiedy
się od siebie oderwaliśmy to Jace obrócił się tak, że teraz to
ja leżałam na nim. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej i
czekałam, aż mój oddech będzie równomierny, jednocześnie
nasłuchując szybkie bicie jego serca. Objął mnie swoimi
umięśnionymi ramionami i tak sobie leżeliśmy, w ciszy i w
spokoju.Pewnie leżelibyśmy jeszcze dłużej, ale przerwał nam deszcz, który zaczął padać znienacka. Zaczęliśmy się śmiać. Chłopak złożył mi na ustach szybkiego, soczystego całusa i stwierdził, że lepiej będzie się już stąd zbierać, zanim rozpada się na dobre. Jace złapał mnie za rękę i szybkim krokiem udaliśmy się w stronę budynku, w którym mieszkałam wraz ze swoją mamą, Jocelyn i ''ojcem'', Lukiem. Tak w nawiasie, gdyż nie jest on moim biologicznym ojcem, ale znam go już tyle lat, że traktuję go tak, jakby naprawdę nim był.
Jeśli chodzi o moją mamę, to jakiś czas temu dopiero zjawiła się w Idrisie. Dzięki Białej Księdze, którą znaleźliśmy w starej posiadłości Waylandów, Magnus Bane, Wielki Czarownik Brooklynu, przygotował antidotum, tym samym wybudzając Jocelyn z wiecznego snu. W pierwszej chwili, gdy ją zobaczyłam, nie rzuciłam się jej na szyję, tak jak w wyobrażonym spotkaniu, tylko zaczęłam na nią krzyczeć i wytykać, dlaczego mi wcześniej nie powiedziała całej prawdy. Ale kiedy już mi ją wyznała, to nie byłam zła, tylko się cieszyłam że jest znowu przy mnie.
- Clary... - wypowiedział moje imię, tym samym przerywając moje myśli. Jednakże nie byłam wcale na niego zła. To znaczy nigdy nie potrafiłam być długo na niego zła. - Już jesteśmy..
Miał rację. Staliśmy na ganku przed domem i ukrywając się pod małym daszkiem obserwowaliśmy gwiazdy i oczywiście, czego dało się nie zauważyć, coraz to mocniej padający deszcz.
- Lepiej wejdźmy do środka - zaproponowałam. Nie zamierzałam dłużej już stać na zewnątrz. - Tylko ostrzegam. Jak się już wejdzie to nie ma wyjścia - powiedziałam szeptem, gdy wchodziliśmy do środka.
Ściągnęliśmy mokre, zabłocone buty i odzież wierzchnią. Ruszyliśmy w kierunku salonu, mając nadzieję, że tam będą mama z Lukiem, ale jak się okazało, byliśmy sami w domu.
- W sumie i lepiej - odezwał się Jace. - Pewnie znów są na naradzie w Sali Anioła - zbliżył się do mnie. - My sami... - podszedł jeszcze bliżej i położył ręce na moich biodrach.
- Najpierw byłoby lepiej się przebrać - i ruszyłam w kierunku schodów. - Idziesz, czy zamierzasz tak stać?
Ruszyliśmy na górę. Na początek poszłam do pokoju Luka i wzięłam ubrania, które podałam Jace'sowi i poszliśmy do mojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy luźną koszulkę i czarne legginsy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a następnie ubrałam się w naszykowany strój i wróciłam do pokoju. Jace w tym czasie zdążył się przebrać. Wylegiwał się na moim łóżku i pilotem co chwilę zmieniał kanały w TV. Złożyłam ręce na piersi i opierając się o farmugę drzwi, przyglądałam mu się. Te mokre włosy dodają mu uroku, pomyślałam sobie. W końcu po chwili zauważył mnie. Posłał mi uśmiech i poklepał miejsce na łóżku obok siebie.
Ledwo się obok niego położyłam, a ten już objął mnie ramieniem. Leżeliśmy wtuleni w siebie i oglądaliśmy horror, który niedawno zaczął właśnie lecieć.
- Gdybyś się bała to możesz się wtulić mocniej - odezwał się szeptem.
Film ten okazał się być mało straszny, więc mało co się nim interesowałam. Bardziej interesujące okazało się wpatrywanie w Jace'sa i zabawa jego blond loczkami. Jego włosy były bardzo przyjemne w dotyku. Kiedy poczułam, że robię się senna to się w niego wtuliłam. Widząc, że zaczynam powoli zasypiać, okrył nas kocem i wyłączył telewizor. Nachylił się nade mną i delikatnie musnął mnie w czoło.
- Dobranoc, Clary... - wyszeptał.
Przytuliłam się mocniej do niego. Czując ciepło bijące od jego ciała, które było bardzo, ale to bardzo kojące, udało mi się szybko zasnąć.
Wreszcie udało mi się skończyć pisać ten rozdział... ;)
Ruszyliśmy na górę. Na początek poszłam do pokoju Luka i wzięłam ubrania, które podałam Jace'sowi i poszliśmy do mojego pokoju. Wyciągnęłam z szafy luźną koszulkę i czarne legginsy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a następnie ubrałam się w naszykowany strój i wróciłam do pokoju. Jace w tym czasie zdążył się przebrać. Wylegiwał się na moim łóżku i pilotem co chwilę zmieniał kanały w TV. Złożyłam ręce na piersi i opierając się o farmugę drzwi, przyglądałam mu się. Te mokre włosy dodają mu uroku, pomyślałam sobie. W końcu po chwili zauważył mnie. Posłał mi uśmiech i poklepał miejsce na łóżku obok siebie.
Ledwo się obok niego położyłam, a ten już objął mnie ramieniem. Leżeliśmy wtuleni w siebie i oglądaliśmy horror, który niedawno zaczął właśnie lecieć.
- Gdybyś się bała to możesz się wtulić mocniej - odezwał się szeptem.
Film ten okazał się być mało straszny, więc mało co się nim interesowałam. Bardziej interesujące okazało się wpatrywanie w Jace'sa i zabawa jego blond loczkami. Jego włosy były bardzo przyjemne w dotyku. Kiedy poczułam, że robię się senna to się w niego wtuliłam. Widząc, że zaczynam powoli zasypiać, okrył nas kocem i wyłączył telewizor. Nachylił się nade mną i delikatnie musnął mnie w czoło.
- Dobranoc, Clary... - wyszeptał.
Przytuliłam się mocniej do niego. Czując ciepło bijące od jego ciała, które było bardzo, ale to bardzo kojące, udało mi się szybko zasnąć.
Wreszcie udało mi się skończyć pisać ten rozdział... ;)
Fantastyczny rozdział. 😉
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać tego co szykujesz dla nas.
Dodaj jak najszybciej nowy rozdział.
Pozdrawiam i dużo weny.
Paulina patrycja.
Bardzo się cieszę, że ci się spodobał rozdział :) postaram się, aby następny pojawił się w piątek lub w sobotę : ) Pozdrawiam
Usuń